czwartek, 15 czerwca 2017

"Kształt twojego głosu" - recenzja


Tytuł: Kształt twojego głosu (Koe no katachi) 
Autor: Yoshitoki Oima 
Gatunek: dramat, okruchy życia
Wydawnictwo: Kotori
Data wydania: 2017 (kwiecień)
Cena okładkowa: 22,90 zł
Ilość tomów: 7

Opis z tyłu tomu:
Shoya Ishida nade wszystko ceni przygody i dobrą zabawę. Jest energiczny i wszędzie go pełno. Kiedy więc w klasie pojawia się nowa koleżanka - niesłysząca Shoko Nishimiya - która już od pierwszych dni działa mu na nerwy nieprzystosowaniem i ślamazarnością, Shoya okazuje jej swoją niechęć. Nie tylko sam zaczyna uprzykrzać Nishimiyi życie, ale też zachęca do tego resztę klasy. Pewnego dnia posuwa się jednak za daleko, w efekcie czego dziewczyna zmienia szkołę, on zaś staje się obiektem przemocy i traci przyjaciół.
Mija sześć lat. W tym czasie Shoya wielokrotnie zastanawiał się nad swoim karygodnym zachowaniem w stosunku do głuchej koleżanki. Czy będzie potrafił spojrzeć jej prosto w oczy, kiedy los ponownie skrzyżuje ich ścieżki?

Dzisiaj przyjdzie mi stanąć przed jednym z najtrudniejszych wyzwań, jeśli chodzi o pisanie jakiejkolwiek recenzji. Przeważnie nie borykam się z tym problemem, ale raz na jakiś czas mam straszną ochotę opisać Wam jakiś tytuł szczególnie bliski memu sercu, licząc też troszkę na to, że jeśli go wcześniej nie mieliście okazji przeczytać, tak po mojej notce być może nabierzecie na to ochoty. W ten oto sposób postanowiłam zrecenzować "Kształt twojego głosu" - mangę znaną także jako "Koe no katachi", mangę, której od paru dobrych lat niecierpliwie wyczekiwałam na polskim rynku, a której premiera miała miejsce na tegorocznym Pyrkonie. Zrobię więc co w mojej mocy, żeby jak najwierniej przybliżyć Wam obraz tej mangi w moich oczach.

Shoya Ishida to uczęszczający do podstawówki chłopak, który nie cierpi nudy i stara się ją pokonać we wszystkie możliwe sposoby. Z tego też powodu razem z dwójką swoich przyjaciół organizuje codzienny konkurs na największego kozaka, który polega na wykonywaniu niebezpiecznych i często lekkomyślnych zadań. Po pewnym zdarzeniu chłopcy postanawiają jednak opuścić Shoyę i nie bawić się z nim więcej w ten sposób, więc ten jest w kropce; jego życiowym celem jest nie nudzenie się, więc przeraża go perspektywa spędzania dni w zwyczajny sposób. Niedługo potem do jego klasy dołącza nowa uczennica - Shoko Nishimiya, która jest niedosłysząca i prawie od razu staje się obiektem zaczepek i prześladowania ze strony Ishidy. Wkrótce Nishimiya zmuszona jest zmienić szkołę, a na skutek swojego zachowania, Ishida traci przyjaciół i sam staje się klasowym kozłem ofiarnym.

Lektura pierwszego tomu była dla mnie chyba najmilej spędzonym czasem przy jakiejkolwiek z mang wydanych do tej pory w Polsce; jedynym, co mnie smuci, jest fakt, że na poznanie ciągu dalszego historii przyjdzie mi jeszcze poczekać.


Shoya Ishida to, kolokwialnie mówiąc, zwyczajny gnojek, któremu przyjemność sprawia obsypywanie solą ślimaków czy właśnie tak okrutne dokuczanie niedosłyszącej dziewczynie, która właśnie dołączyła do jego klasy. Nie myśli on wcale o konsekwencjach swoich czynów, mówi co mu ślina na język przyniesie, jest niezwykle bezczelny i nie czuje skruchy. Przez pierwszy tom faktycznie nietrudno poczuć do niego po prostu nienawiść, widząc jak się zachowuje w stosunku do innych, szczególnie biorąc pod uwagę jego relację z Shoko Nishimiyą - spokojną, uprzejmą dla wszystkich dziewczynką, która chce zaprzyjaźnić się z resztą klasy i stara się robić wszystko jak najlepiej. Dla tych, którzy przez osobowość głównego bohatera mogli się zrazić do całości, mam malutki pocieszający spoiler - Ishida w późniejszym czasie zdaje sobie sprawę z błędów, które popełnił i stara się je naprawić. Mimo negatywnego uczucia, jakie żywiłam do niego na początku, po lekturze paru tomów naprzód naprawdę go polubiłam, bo w późniejszym czasie zrobił się z niego fajny i rozgarnięty chłopak.

Pierwszy tom jest więc głównie zbiorem negatywnych emocji i momentami naprawdę ciężko przejść przez niektóre fragmenty bez ukłucia w sercu, ale autorka umiejętnie wprowadza do całej mangi chwile, które są promyczkami nadziei i dla czytelnika, i dla samych bohaterów.


Kreska jest naprawdę śliczna. Delikatna, z przewagą bieli, chociaż autorka ma dużą wprawę w stosowaniu rastrów, dzięki czemu strony nie są nudne przez brak szarości. I o ile sama kreska nie jest jakoś szczególnie widowiskowa, nie można odmówić jej charakterystyczności - jestem pewna, że styl rysowania Yoshitoki Oimy poznałabym wszędzie. Bohaterowie mają swój urok i wszystko wygląda po prostu uroczo, ale w uniwersalny sposób - taki, który pasuje zarówno do lżejszych scen, jak i tych mocniejszych. Oprócz tego, autorka ma bardzo charakterystyczny sposób przekreślania twarzy trzecioplanowych bohaterów krzyżykami - co ma lepiej pokazać uczucie wyalienowania głównego bohatera. Jest to świetny zabieg, z którym do tej pory nie spotkałam się w żadnej innej mandze.


Wydanie "Kształtu twojego głosu" od wydawnictwa Kotori jest w porządku. Nie jest to ani żaden cud, ani koszmar. Typowo dla wydawnictwa, otrzymujemy mangę bez obwoluty, od razu w twardszej okładce. Słyszałam wiele negatywnych wypowiedzi o tego typu zabiegu, ale mnie to nieszczególnie razi - okładka jest dobrej jakości i po wielokrotnym przeglądaniu tomiku ani trochę się nie uszkodziła, poza tym nie ma obawy, że obwoluta się pogniecie. W środku manga wygląda naprawdę dobrze - strony nie prześwitują, całość jest wydrukowana na naprawdę dobrym papierze, a żadnych błędów w druku także nie znalazłam. Tłumaczenie nie pozostawia wiele do życzenia, nie przypominam sobie wpadek. Mogę więc śmiało powiedzieć, że wydawnictwo Kotori odwaliło kawał dobrej roboty. Nie byłabym jednak sobą, gdybym tak słodziła, więc przejdę teraz do dwóch kwestii. Po pierwsze, nie podoba mi się projekt tytułu - jest zbyt prosty i mało przyjemny do oglądania, szczególnie tyczy się do grzbietu. Jestem tym trochę zawiedziona, ale jestem w stanie jakoś to przeżyć. Drugą kwestią jest mój strach przed uzbieraniem całości na półce - musi brzmieć to dziwnie, bo jestem wielką fanką serii i nie mogę się doczekać, aż będę mogła postawić na półce wszystkie tomiki - ale kiedy widzę, jakie schodki zrobiły się wydawnictwu Kotori z dwutomowej tylko serii "Wybranki jej wysokości", bądź co się stało z rozmiarami cyfr na grzbietach "Kwiatów grzechu", to obawiam się, co może się nie udać przy moim ukochanym "Koe no katachi". Staram się jednak być dobrej myśli i mam nadzieję, że "Kształt twojego głosu" zostanie wydane porządnie od początku do samego końca.


Czy polecam ten tytuł? Jak najbardziej tak. Kiedy parę lat temu zaczynałam go czytać, byłam sceptycznie nastawiona. Później się w nim zakochałam, a ta miłość do dzisiaj we mnie pozostała, jako że uważam "Kształt twojego głosu" za jedną z najlepszych mang, jakie kiedykolwiek czytałam - a zarazem, (grube słowa!) za jedną z najlepszych wydanych do tej pory na polskim rynku. Jedyne co więc mogę Wam poradzić, to zainwestować pieniądze w pierwszy tomik serii, który jest już dostępny i przekonać się samemu, czy warto kompletować ten tytuł dalej. Mam skromną nadzieję, że moja recenzja przekona jakąś osobę do nabycia "Kształtu twojego głosu" i, być może, ktoś pokocha tę serię tak samo jak ja. A jeśli moje słowa dalej Was nie przekonują, rzućcie okiem na film animowany na podstawie mangi, który nie tak dawno temu miał swoją premierę. Ja nie żałuję ani grosza wydanego na pierwszy tom, i dalej nie będę niczego żałować, kiedy postawię już całość na mojej półce.