czwartek, 30 kwietnia 2015

"Tokyo Ghoul" TOM 1 - RECENZJA

Tytuł: Tokyo Ghoul
Autor: Sui Ishida
Gatunek: horror, seinen/shounen, dramat, akcja, tajemnica
Wydawnictwo PL: Waneko
Wydawnictwo JP: Shueisha
Data wydania PL: 2015 (kwiecień)
Data wydania JP: 2011 (?)
Cena okładkowa: 19.99 zł
Ilość tomów: 14

"Tokyo Ghoul" jest mangą, której wydania w Polsce byłam niemal pewna. Najpierw wydawnictwo JPF zainteresowało się tym tytułem, podając go w swojej ankiecie, a koniec końców ogłoszony został w Karnawale Nowości Waneko. Po obejrzeniu w sumie średniego anime z fajniejszymi momentami, nie wiedzieć czemu, ciągnęło mnie do mangi i wiedziałam, że moja ciekawość nie ustąpi.

Kaneki Ken to zwyczajny student, poświęcający większość wolnego czasu czytaniu książek i spędzaniu go ze swoim najlepszym przyjacielem. Wywnioskować z tego można, że nasz główny bohater raczej nie ma większego zainteresowania w gronie dziewcząt - jednak w kawiarni, do której często przychodzi, widuje piękną dziewczynę. O dziwo, ta często się do niego uśmiecha, a kiedy okazuje się, że lubi tę samą autorkę książek co Kaneki, chłopak jest wniebowzięty. Kiedy po mile spędzonym czasie student odprowadza Rize do domu, dzieje się coś niespodziewanego - Kaneki prawie ginie zabity przez dziewczynę, która okazuje się "ghulem" - istotą wyglądającą jak człowiek, jednak posiadającą nadnaturalne zdolności i żywiącą się ludzkim mięsem. A że chłopak miał ogromne szczęście, lekarzom jeszcze udaje się go uratować - przeszczepiając mu organy Rize, która na skutek niespodziewanego zdarzenia sama zginęła.
Kaneki powoli dochodzi do siebie po skomplikowanej operacji i wszystko byłoby pewnie w jak najlepszym porządku, gdyby nie to, że chłopak zauważa u siebie niepokojące zmiany; z upływem czasu okazuje się, że przez częściowy przeszczep organów ghula, student sam wykazuje skłonności do zachowywania się jak one.

Za mangę zabrałam się głównie dlatego, że w anime pominiętych zostało wiele wątków i końcówka została zmieniona; nie bardzo lubię czytać mangi w Internecie, więc dla samego porównania wątków "Tokyo Ghoul" trafił na moją listę zakupów. Na razie jestem jak najbardziej na tak, chociaż w tomie pierwszym nie znalazłam wielu różnic w stosunku do anime.

 "Tokyo Ghoul" jest jedną z lepiej wydanych mang, które posiadam - mimo swojej prostoty. Manga posiada zwykłą, matową obwolutę, nie ma nawet kolorowych stron, a papier lekko prześwituje. Obwoluta jednak sprawia tak piorunujące wrażenie, że mimo mniej wesoło wyglądającego środka i zwykłego formatu, dla niej samej jestem w stanie wybaczyć wszystko. Nie dla samych obwolut człowiek jednak kupuje mangi, i widać, że wydawnictwo Waneko widocznie postarało się przy tym tytule. W środku nie znalazłam żadnej literówki czy też błędu, zastosowana czcionka jest czytelna. Jak wcześniej wspomniałam, efekt lekko psuje prześwitujący papier, chociaż nie jest to tak natarczywe, aby jakoś wybitnie przeszkadzało. Do prenumeraty dołączane były zakładki z grafiką z obwoluty, zaś do trzeciego tomu dołączona zostanie podkładka pod kubek.

Kreska w tej mandze na pewno jest specyficzna i może nie spodobać się każdemu; na to trzeba być przygotowanym. Nie należy ona do typowych mangowych rodzajów rysowania, lecz jest gładsza, ma grubsze linie i w oczy rzuca się charakterystyczne cieniowanie na obrazkach z obwoluty czy też początków rozdziału. Osobiście, mnie kreska przypadła do gustu, chociaż momentami dynamiczniejsze sceny wychodzą zadziwiająco sztywno, czasami anatomia zakuleje i nie obędzie się bez dziwniej wyglądających kadrów. Mimo to samą oprawę graficzną mangi uznaję za wielki plus i przyjemnością jest podziwianie pracy mangaki.

W tytule "Tokyo Ghoul" ważną rolę odgrywają bohaterowie. Jak zachowywałby się człowiek, gdyby jego całe dotychczasowe życie obróciło się o 180 stopni? Cóż, właśnie zapewne jak Kaneki. Chłopak, nie dowierzając temu, co wokół niego się dzieje, z całych sił próbuje trzymać się swego człowieczeństwa. Nie dopuszcza do siebie myśli, że już nigdy nie będzie miał szansy na prowadzenie normalnego życia, tylko musi żyć jak potwór pożerający innych ludzi. O innych postaciach z tomu pierwszego nie da się dowiedzieć wiele, ponieważ na razie nie mają większego wpływu na fabułę i historia skupia się właśnie na Kanekimi zachodzącym w nim przemianach. Ludzie (czy też ghule), którzy na razie przewijają się w tle, będą mieli jednak wielki wpływ na bohatera w przyszłości, żeby jednak nie zdradzić Wam zbyt wiele szczegółów, pozwolę sobie tak zakończyć akapit z opisem postaci.

Podsumowując, manga "Tokyo Ghoul" jest jednym z cięższych tytułów wydawanych obecnie przez Waneko, chociaż niewątpliwie pożądanym przez setki fanów. Chociaż tom pierwszy nie kończy się w przełomowym momencie, aby wyczekiwać z niecierpliwością na kontynuację (przypominam jednak, że znam trochę historię z anime), to manga potrafi wciągnąć i zaintrygować. Szczególnie, że fabuła dopiero się rozkręca i jeśli nadal nie jesteście pewni zakupu lub wahacie się kupić tomik drugi, serdecznie polecam dać temu tytułowi szansę.

14 komentarzy:

  1. Ja jestem tylko po seansie anime i zakupu mangi nie planuję. Zdaje sobie sprawę z tego, że zostało nieco zmienione uproszczone lub co tam jeszcze, ale mój problem z tym tytułem polega na tym, że nie podeszła mi sama tematyka. Jakoś tak przejadło mi się sprzeczanie się między "potworami" a "ludźmi" o to kto ma racje. Ba, powiedziałabym nawet, że bardziej zmieniona druga seria podobała mi się bardziej niż ta ponoć bardziej podobna do mangi pierwsza. Do przemocy nic nie mam, w sumie to im jej więcej tym lepiej, ale w tym wydaniu jakoś mi po prostu nie podeszła. W sumie może to i dobrze, bo to jeden tytuł mniej do kupienia. ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. :D
      Mi z kolei druga seria anime podobała się zdecydowanie mniej od pierwszej i oglądałam odcinki byleby tylko to się skończyło. Mangę póki co przyjemniej mi się czyta i jest lepsza w odbiorze od anime, i mam nadzieję, że jeszcze pozytywnie mnie zaskoczy. ^^

      Usuń
  2. Ja żeby zrozumieć fenomen i ewentualnie potem kupić mangę zdecydowałam się przeczytać najpierw całość mangi, bo tak to np. działa w przypadku innych mang, że rozwijają się z czasem. ... i w sumie jest to zdecydowanie tytuł nie dla mnie, owszem, doceniam go z perspektywy osoby trzeciej, że komuś może się podobać, ale jak dla mnie... nic na siłę, nawet ładne wydanie mnie nie przekona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi z kolei brakowało krwawszej serii w swojej kolekcji, a jakoś nie miałam przekonania do pakowania się w inne podobne tytuły od Waneko, więc zdecydowałam się na TG. No i ciekawa jestem tych okrojonych scen w anime, plus cenzura tylko mnie irytowała i mam nadzieję, ze tutaj jej nie zastanę. XD

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o Tokyo Ghoul to widziałam anime i nawet mi się spodobało, ale nie na tyle, żebym pamiętała je na wieki. Ot, kolejny fenomen, podobny do Shingeki no Kyojin czy Kuroko no Basket. Kolejna moda. Mimo wszystko czuję się zaintrygowana mangą, a po Twojej recenzji poziom tego zainteresowania wzrósł. Cóż, chyba zacznę sobie tworzyć listę tytułów mang, które chcę kupić, albo chociaż przeczytać. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy sezon anime całkiem mi się podobał, drugi zdecydowanie mniej i szczerze wierzę w to, że manga będzie lepsza. ^^
      W takim razie cieszę się bardzo i proponuję kupno na spróbowanie pierwszego tomiku, a nuż się spodoba! :D

      Usuń
  4. Zerknęłam na tomik w empiku, ale stwierdziłam, że może kupię dopiero, jak wrócę do domu (czyt. mamusia kupi :D:D:D), bo trochę szkoda mi teraz pieniędzy. Kwiecień był pełen wydatków na bardziej przyziemne sprawy i rozeszły się jak ciepłe bułeczki :<
    Ciekawi mnie, anime było całkiem ok, bez fajerwerków, ale też nie gorszyło. Raczej dam szansę wersji papierowej (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W anime irytująca dla mnie była wszechobecna cenzura. Z historią z mangi nie miałam wcześniej do czynienia, dlatego bardzo ucieszyłam się z zapowiedzi Waneko - kupię i porównam fabułę anime do wersji papierowej. Nie mogę się więc doczekać innych wydarzeń w mandze. ^^

      Usuń
  5. Całą mangę czytałam już po angielsku (ciekawość zwyciężyła, nie chciało mi się czekać na kolejne odcinki anime) i przypadła mi do gustu. Z początku rzeczywiście nie ma wielkich różnic, ale z czasem to się zmieni. Co do polskiego wydania, cały czas mnie kusi, żeby się jednak na tę mangę zdecydować. I pewnie w końcu tak zrobię, kiedy uporam się z nadrabianiem innych tytułów. A z funduszami ostatnio trochę krucho. T.T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie powodzenia w nadrabianiu innych tytułów i zakupieniu polskiego wydania TG! :D

      Usuń
  6. Tyle dobrego, a ja i tak sceptyczna do tego tytułu. Dużo tam gore ? Takie mocniejsze strasznie mnie odrzucają. W anime było podobno dużo cenzury ale w mandze wszystko leci pewnie jak chce XD. Kupuję i tak już za dużo a w planach też mam kilka nowszych serii, ale może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszym tomie nie zauważyłam zbyt wielkiego rozlewu krwi i latających wnętrzności, chociaż nie wiem, jak to będzie w kolejnych częściach. Można się tego w każdym razie spodziewać, chociaż mnie osobiście to nie przeszkadza. :D
      Jeśli będziesz mogła sobie pozwolić, polecam spróbować. ^^

      Usuń
  7. Mam aktualnie 2 tomy po niemiecku, jestem zadowolona z mangi. Anime było do kitu według mnie, 1 jak i 2 sezon.
    Manga jest dobra, ale obawiam się gore XD. Ledwo wytrzymałam anime z cenzurą to co to będzie bez cenzury :').

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre gore od czasu do czasu nie jest złe! XD
      W anime wrażenie zrobiła na mnie jedynie scena z torturami i gąsieniczką, zobaczymy jak to będzie w mandze. ^^

      Usuń