wtorek, 11 lipca 2017

"Kuro" - recenzja


Tytuł: Kuro (Kuro) 
Autor: Somato
Gatunek: okruchy życia, tajemnica, horror
Wydawnictwo:
Waneko
Data wydania:
2017 (maj)
Cena okładkowa: 23,99 zł
Ilość tomów: 3

Opis z tyłu tomu:
Samotna dziewczynka i czarny kot żyją razem w ogromnej posiadłości. Ich wspólne dni mijają z pozoru radośnie, lecz gdzieś w cieniu czai się groza. Oto przed Wami urocza i tajemnicza opowieść...

"Kuro" jest mangą, której od samego początku postanowiłam znaleźć miejsce na jednej z moich półek; jeśli ktoś chociaż troszkę orientuje się w moich gustach, to pewnie nie jest mu obce to, że przepadam za słodkimi mangowymi dziewczynkami w połączeniu z horrorem, dlatego ten tytuł był dla mnie obowiązkową lekturą. Pomijając już samą tematykę, fakt, że połowa stron w tomiku jest kolorowa miał duży wpływ na moją decyzję, więc bez większego wahania dodałam tę pozycję do mojego ostatniego zamówienia. I muszę Wam powiedzieć, że jestem z tego powodu zadowolona, chociaż mam też pewne wątpliwości - a jako, że chciałabym opisać ten tytuł trochę dokładniej, żeby spróbować lepiej ukazać jego problematykę, tak w tym miejscu ostrzegam - w recenzji pojawią się spoilery. Jeśli ktoś zamierza przeczytać recenzję z tymi spoilerami,  musi mieć na uwadze to, że manga przy czytaniu utraci trochę swojego uroku i momenty zaskoczenia nie będą już wcale takie zaskakujące. W tym momencie możecie się zastanawiać, jaki ma sens coś takiego; trochę martwię się, że dużo osób może przejść obok tego tytułu bez większego zainteresowania ze względu na jego tematykę, a według mnie warto nad nim przystanąć i dlatego ta recenzja jest mocniej skierowana do osób, które do tej pory nie brały kupna pod uwagę. W każdym razie, te  większe spoilery oznaczę, więc jeśli lektura jest przed Wami, to i tak spokojnie możecie czytać ciąg dalszy tej recenzji.


Koko to dziewczynka mieszkająca razem ze swoim czarnym kotkiem (od którego to koloru pochodzi jego niezbyt kreatywne imię - "Kuro") w wielkiej rezydencji. Już na samym początku czytelnikowi przychodzi na myśl mnóstwo pytań: dlaczego Koko mieszka sama? Gdzie są jej rodzice? Co jest nie tak z jej kotkiem? 
Od pierwszych stron zostajemy rzuceni na głęboką wodę; nie mamy właściwie pojęcia, co się dzieje, a obserwujemy po prostu codzienne życie Koko i Kuro, które ze strony na stronę robi się coraz mroczniejsze. Sama budowa tej mangi bardzo mnie zaskoczyła - jedna kolorowa strona opowiada jedną króciutką historyjkę (czarno-biała część prowadzona jest już "normalniej"). Nie mamy więc płynnie prowadzonej fabuły, tylko wycinki z życia naszej wesołej dwójki. 
Szybko okazuje się, że miasto opanowane jest przez potwory - istnieje sposób, żeby się przed nimi ustrzec - SPOILER: wystarczy nie wychodzić za ścieżkę. Drogi oraz budynki otoczone specjalną, białą linią są bezpieczne i potwory nie mają na nie wstępu. Ludzie, za sprawą specjalnej szczepionki widzą te kreatury i (w większości przypadków) doskonale zdają sobie sprawę, co się z nimi stanie po bliższym spotkaniu z nimi. Jest to naprawdę udany zabieg psychologiczny - widzieć przerażające istoty kilkanaście centymetrów od siebie, ale być bezpiecznym, albo ich nie widzieć i całe życie wieść beztrosko, ale znajdując się w ciągłym niebezpieczeństwie.
Nie spodziewałam się, że "Kuro" będzie miało aż taki niepokojący klimat. Niektóre kadry są tak sugestywne i dobrze zrobione, że można poczuć się naprawdę nieswojo; potwory są naprawdę straszne, a sytuacja, w której znajdują się ludzie z miasta jest nie do pozazdroszczenia.


I tutaj mamy właśnie naszych głównych bohaterów - Koko, która SPOILER: nie widzi tych potworów, dlatego często znajduje się w niebezpieczeństwie i Kuro, który zdaje się wiedzieć więcej, niż zwykły kot powinien i ratuje dziewczynkę z opresji. W pewnym momencie zaskoczyła mnie dziwna niekonsekwencja działań i myśli Koko - SPOILER: zdaje się, że dziewczynka wie, że z jej kotkiem jest coś nie tak, a jednak nie widzi nic dziwnego w tym, że przeżywa on po dosłownym rozerwaniu na pół, a samego Kuro określa jako zwyczajnego kota bez żadnych niesamowitych mocy. I nie wydaje mi się, żeby w tym momencie można by to usprawiedliwić wiekiem głównej bohaterki - ona sama zajmuje się wielką posiadłością i mimo swojego dziecinnego zachowania, jak na tak młody wiek, zdaje się mieć głowę na karku.
Oprócz tego, dowiadujemy się, że, jak to często bywa w tego typu dziełach, Koko nie jest zbytnio lubiana przez ludzi z miasta i większość woli trzymać się od niej z daleka - i właśnie to odosobnienie sprawia, że dziewczynka znajduje się w jeszcze większym niebezpieczeństwie. Ma ona pewnych znajomych - przyjaciółkę Milk, nauczycielkę i jej córkę, a także doktora, który regularnie do niej przychodzi, ale mimo to jest mocno niedoinformowana w praktycznie każdej kwestii.

Martwi mnie trochę powolny rozwój wydarzeń i wyjaśnianie wszystkich zasad działających tym światem - seria jest zakończona i ma tylko trzy tomy, więc obawiam się, jak mangaka to rozwiąże, żeby nie zostawić niewyjaśnionych spraw samym sobie, bo trochę zbyt dużo w tym wszystkim zwyczajnych, codziennych scenek, co nie znaczy, że są złe - gdyby tomiki posiadały zwyczajną ilość stron typową dla mangi (około 200, tutaj mamy niecałe 130), można by nawet poświęcić im więcej czasu. Jestem jednak dobrej myśli i mam nadzieję, że w następnych dwóch tomach poznamy więcej odpowiedzi na nurtujące czytelnika pytania.


Kreska, szczególnie ta kolorowa, jest śliczna, jeśli ktoś tak jak ja lubuje się w takich słodkich klimatach. W niektórych momentach jednak potrafi zrobić się naprawdę mrocznie, ponieważ mangaka doskonale potrafi użyć swoich umiejętności, żeby narysować jakąś sytuację w przerażający sposób. Same potwory potęgują w czytelniku poczucie niepokoju, nie opuszczające nas praktycznie od początku tomu, a ta słodziutka manga potrafi momentami zamienić się w prawdziwą sieczkę.

Manga została wydana naprawdę porządnie. Tomik jest cieniutki, bo liczy sobie niecałe 130 stron, ale za to połowa jest w pełnym kolorze, przez co cena trochę się zwiększyła, ale nie jest to jakoś szczególnie bolesne (23,99 zł). Kolorowa połowa posiada numerację na każdej stronie, co w mangach nieczęsto się zdarza, ale w tej czarno-białej części wracamy znów do typowego mangowego miszmaszu, bo przez większość czasu właściwie nie zdajemy sobie sprawy, na której stronie jesteśmy. Obwoluta jest prześliczna* i matowa, a pod nią nie znajduje się właściwie nic ciekawego - ot, czarna okładka z małymi elementami nawiązującymi do serii, raczej nie ma na co patrzeć. Papier jest dobrej jakości, szczególnie przy tej kolorowej części nic nie prześwituje, chociaż czasem tusz lekko odbije się z jednej strony na drugą, co jest do przeżycia (najgorsze tego typu odbicia zauważyłam w "Kuroko's Basket", tutaj była to jednorazowa wpadka). Przez szerokość tomu (a raczej jej brak), obwoluta mojego egzemplarza jest krzywo nałożona; w ogóle jakoś dziwnie idzie w bok, przez co grzbiet wydaje się pochyły. Nie spotkałam się z tym w żadnej mandze normalnej grubości, chociaż nie widziałam innych tomików "Kuro", więc nie mogę stuprocentowo stwierdzić, czy tylko mój tomik był taki nieszczęśliwy, czy też szerokość grzbietu miała na to jakiś wpływ. Żadnych literówek ani zgrzytów w tłumaczeniu nie znalazłam, a wszystkie onomatopeje zostały wyczyszczone - czyli w środku wszystko jest w porządku.

*Zwróćcie uwagę na tylną część obwoluty, nie mając w głowie jasno zarysowanego faktu, że ten potwór posiada coś na kształt miednicy. XD ->>> KLIK


"Kuro" na pewno nie jest mangą, którą mogę polecić wszystkim. Wystarczy już sam fakt małych uroczych dziewczynek i potworów, żeby odstraszyć od tego tytułu niektóre osoby, ale w mojej recenzji chciałam po prostu zwrócić uwagę na to, że manga ma naprawdę dobrze zrobione psychologicznie podłoże, które samym swoim założeniem powoduje u czytelnika dziwny niepokój. Dlatego polecałabym jednak dać jej szansę - ale nic na siłę, bo tak samo jak ja nigdy nie zdołałam się przekonać do mechów, tak kogoś odstręczać mogą takie klimaty. Ja przy lekturze dobrze się bawiłam i nie mogę doczekać się kolejnych tomów, żeby zobaczyć, jak to wszystko się rozwiąże. 

Co sądzicie o tej mandze? ^^

12 komentarzy:

  1. Do mnie ta manga dopiero przyjdzie w kolejnym zamówieniu, więc wypowiadać się nie bardzo mogę, spoilerów też nie czytam, ale mam nadzieję, że nie tylko ta cudna okładeczka mi się w niej koniec końców spodoba ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gratuluję dobrego zakupu! XD
      A manga jest bardzo fajna, jeśli tylko lubi się takie klimaty. ^^

      Usuń
  2. Ja nie myślałam o zakupie tej mangi, dopóki nie przejrzałam jej na jakimś konwencie i niedługo do mnie trafi... Pewnie też pokuszę się o recenzję :d\D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przez ostatnie dobre pół roku (!) żyję w błogiej nieświadomości, co w ogóle wyszło na naszym rynku mangowym. Trochę to smutne, ale nie miałam nawet czasu zainteresować się w tym temacie. Co chwila wykładacie mi takie tytuły, że najchętniej z miejsca pobiegłabym do najbliższej księgarni, albo wykupiła pół asortymentu sklepów internetowych :P. Przyznam szczerze, że tytuł wygląda bardzo intrygująco, ale w najbliższym czasie nie będę mogła sobie pozwolić na zakup (właśnie złożyłam uderzające w portfel zamówienie na mangi zagraniczne), więc albo poratuję się internetem, albo poczekam na przypływ hajsu :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, ale teraz za to będziesz miała okazję śledzić informacje na bieżąco, prawda? :D
      Haha, wiem coś o bolesnych cenach wydań zagranicznych; chociaż sama chciałabym zamówić parę tytułów, to jakoś zawsze mi to umyka - koniec końców kupuję polskie mangi, bo tańsze i mniej z nimi roboty przy zamawianiu. ^^
      A Kuro jest bardzo fajne, więc jak najbardziej w jakiś sposób zapoznaj się z tym tytułem!

      Usuń
  4. "Kuro" zdecydowanie będzie musiało trafić na moją półkę, zwłaszcza że tej mangi byłam ciekawa jeszcze zanim Waneko ją ogłosiło. Chyba czas złożyć nowe zamówienie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waneko czasem potrafi nieźle zaskoczyć niektórymi zapowiedziami. ^^
      Jak już się zapoznasz z tym tytułem, to może jakaś recenzja? :D

      Usuń
  5. Nie słyszałam jeszcze o tej mandze, ale brzmi nieźle, tylko kurka... Miałam zacząć oszczędzać ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile razy ja miałam oszczędzać... :D
      Zawsze można zacząć troszkę później. XD

      Usuń
  6. Horror odstrasza, ale te strony, które prezentujesz na zdjęciach są śliczne. I kolorowe strony, to robi wrażenie. Gdybym lubiła takie klimaty to bardzo mocno rozważałabym zakup :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to horroru w tym za dużo nie ma; sama manga ma klimat bardziej... niepokojąco-psychologiczny? Chociaż niektóre ujęcia potrafią przyprawić o ciarki. :D

      Usuń